fbpx
Dołącz do nas
Słuchaj na

PNDC#2: Czy postanowienia noworoczne mają sens? Tak, mają. – transkrypcja

To jest transkrypcja odcinka. Pełnego odcinka posłuchasz tutaj.

Cześć, jestem Bartek. Na co dzień zarządzam Quantum CX startaupem technologicznym z Trójmiasta i w tym podcaście porozmawiamy sobie o tym jak połączenie psychologii i nowych technologii może pozytywnie wpłynąć na nasze życie. Nowy odcinek na Nowy Rok. Będziemy mówić o postanowieniach noworocznych. Wszyscy dzisiaj pewnie pędzą na siłownie i kupują karnety tylko po to żeby za dwa tygodnie przestać chodzić. Także będziemy mówić czy postanowienia noworoczne z punktu widzenia psychologii i praktyka mają sens czy może nie no i jak sobie z nimi yy dobrze radzić. Skąd się bierze potrzeba postanowień noworocznych? To jest trochę pytanie z serii skąd się wziął Mikołaj? Ja nie wiem skąd się wzięła tradycja ustanawiania celów y noworocznych aczkolwiek jak to pewnie zazwyczaj bywa w takich kwestiach albo z wojska albo z korporacji. Także przypuszczam, że faktycznie z korporacji gdzie no Nowy Rok, nowe cele biznesowe, sprzedażowe także pewnie w pewnym momencie zaadaptował to do swojego własnego życia i myślę, że słusznie. Faktycznie jest coś takiego,  że zaczyna się nowy okres, nowy rok, każdy myśli se kim by chciał być w tym nowym roku, co by chciał osiągnąć, co przyniesie ten nowy rok, więc to sprzyja takiej początkowej motywacji i dlatego właśnie wspomniany wcześniej pik sprzedaży karnetów na siłownie jest bardzo zauważalny na początku stycznia, więc będziemy o tym trochę mówić więcej. Czy postanowienia noworoczne mają w ogóle sens? I moim zdaniem mają, ja jestem osobiście wielkim fanem, stosuję to już chyba od dekady z różnymi skutkami, gorszymi i lepszymi. Myślę też, że to nie jest konieczność dla każdego i nie każdy na tym skorzysta. O pewnych zagrożeniach za chwilkę też powiem. Natomiast dla mnie mają sens. I jaki ten sens jest? No skoro mamy jakąś motywację, nawet niech ona będzie przez krótki czas, niech to będą dwa trzy tygodnie, do jakichś tam zmian w swoim życiu to wykorzystajmy ją po to żeby sobie odpowiedzieć na pytanie właśnie czego my chcemy i po to aby ustawić proces. Czyli jak my to zrobimy bo tu od razu powiem nie wydaje mi się żeby komukolwiek starczyło motywacji żeby faktycznie te zmiany o których marzy wdrożyć siłą woli. Do tego jest potrzebne bardziej metodologiczne podejście, być może zbudowanie właśnie nawyku z pewnych yy rzeczy o których tutaj sobie marzymy żeby zmienić ale wyko wykorzystać ten czas do tego żeby faktycznie coś przedsięwziąć i zmienić czyli ten okres od początku roku wykorzystać do tego żeby se powiedzieć właśnie co chcę zmienić i wykorzystać paliwo które mamy do tego żeby w jakiś sposób zaprojektować proces jak będę pracował nad tym właśnie nad tą zmianą i zacząć i potem trzymać kciuki za to żeby ten proces był na tyle łatwy i przyjemny, że nie wypadniemy z niego kiedy opadną nam siły. Jak zacząć z tymi postanowieniami noworocznymi. Jak je ułożyć we właściwy sposób tak żeby yyy żeby to zadziałało. Ja jestem właśnie świeżo po, po takim procesie. Opracowywałem sobie swoje cele, właśnie mam taki zeszyt przed sobą, który prowadzę już tutaj ten sam zeszyt od 2017 roku czyli to już trzeci czy czwarty rok i to jest pierwsza rada którą bym dał. Miejcie zeszyt do tego, zapisujcie to sobie w jakimś zeszycie, fantastycznie się to przegląda po kilku latach. Patrzycie sobie co Wam się udało, co Wam się nie udało. Sam fakt spisania w ogóle tych postanowień zwiększa szansę, że ich dotrzymacie. Więc rada numer jeden, zeszyt, fajny jakiś który gdzieś tam może coś dla Was znaczy, zapiszcie to sobie. Zapisujcie se postęp w tym zeszycie jak Wam to idzie. I teraz jak Ja to robie. Ja już zaczynam w grudniu. Wykorzystuję przerwę właśnie między świętami a nowym rokiem do tego żeby złapać trochę oddechu, odpocząć trochę od pracy i i z dystansu  bo albo gdzieś wyjeżdżam albo jestem u rodziny albo zostaję w domu, ale generalnie nie pracuję wtedy i jestem w stanie sobie spojrzeć na swoje życie i powiedzieć dokąd ja idę, co ja bym chciał w tym roku zrobić, co chciałbym zmienić, co mi się udało w zeszłym roku. No i to mi się kotłuje w głowie i zazwyczaj gdzieś dopiero w nowy rok mam jakiś draft jakiś plan, ten plan wielokrotnie sobie przepisuje, zadaje sobie pewne pytania co do tych zapisków, które sobie zrobiłem i kończę listę zazwyczaj z trzema, nigdy więcej niż z trzema takimi celami na nadchodzący rok i dwie rzeczy które jeszcze mogę dopowiedzieć, które są ważne przy formułowaniu czegoś takiego to jest to, że to musi być emocjonalne i egoistyczne. Czyli zacznę od może egoistycznych bo to prostsze. Trudno nam będzie realizować cele które nie są dla nas w jakiś sposób fajne, które nam coś dają, które nas grzeją, które no jak myślimy to nam troszkę ciarki przechodzą. To musi być coś dla nas, to musi być coś co nam coś daje, to musi być coś co dla nas jest ważne. I teraz dlaczego tak jest. I to też się w sumie spaja od razu z drugim punktem czyli, że muszą być emocjonalne. Bo cele często realizujemy nie mózgiem świadomym, tym którym ja teraz do Was przemawiam i mówię Wam co jak robić tylko drobnymi, małymi decyzjami każdego dnia. Czy ja dzisiaj pójdę na siłownie czy jednak zbastuje i oleje to i pójdę na pizze. I to są decyzje często podejmowane podświadomie, w chwilach jakby słabszych, w chwilach stresu do tego im bardziej coś jest emocjonalne i w jakiś sposób egoistyczne taki właśnie taki atrakcyjny egoizm tutaj bym uknuł taki termin, tym jest większa szansa, że nasz nasza podświadomość będzie tego chciała. Jak nasza podświadomość będzie tego chciała no to będzie podejmować decyzje, które w tym kierunku dążą. I tutaj dodam podam też taki przykład z mojego własnego życia. Przez ostatnie pare lat chyba praktycznie od początku zawsze miałem jedne z moich celi polegał na jakimś wyniku biznesowym, na sprzedaży w wysokości x, na licencji w wysokości y i zawsze z kretesem ten cel koncertowo oblewałem na koniec roku. I zacząłem się zastanawiać jak to jest, że w sumie coś co jest dla mnie ważne, istotne bo wyniki mojej firmy są dla mnie ważne i istotne gdzieś pada a tak naprawdę wszystkie inne rzeczy, które sobie po y tutaj wypisuje, jakieś związane ze związkami, z relacjami, z rozwojem osobistym idą mi świetnie a ten jeden nie. I tu mi podpowiedział mój znajomy, właściwie znajomy mój couch Marcin którego bardzo serdecznie pozdrawiam i polecam wszystkim, powiedział mi coś co ze mną zostało, że jakby mózg nie, ta podświadomość nasza nie rozumie liczb i nie rozumie takich pojęć abstrakcyjnych jak ileś przychodu, ilość stanowisk, ileś licencji, że jest to dla naszej podświadomości totalnie nieatrakcyjne i tak naprawdę nie wie co ma zrobić jeżeli my jej powiemy „zarabiam pół miliona”. Jakby to było emocjonujące czyli byśmy se powiedzieli „zarabiam pół miliona w związku z tym nie wiem latam samolotem a zawsze chciałem latać samolotem” no to to jest inna gadka, ale powiedzenia, powiedzenie „mam pięćset tysięcy na koncie” to to są słowa wy wypuszczone jakby w eter i nasza podświadomość nie będzie tym zainteresowana. Dlatego emocjonujące, egoistyczne, takie jak sobie to wyobrażamy to widzimy siebie i nas to grzeje. Więc wykorzystajmy znowu ten proces, ten początek roku do tego żeby sobie to fajnie spisać, opisać, zastanowić się co lubimy no i takim następnym pytaniem, które warto sobie zadać kiedy już mamy jakąś wstępną listę, to też jest takie moje odkrycie z niedawna. Bo znowu. Taki cel jak na przykład „zarabiam pół miliona” no to jest celem który się uda albo się nie uda. Ja nie wiem co ja mam zrobić w następny poniedziałek żeby się udało. To no nic, mogę trzymać kciuki, kupić popcorn i patrzeć czy w tym roku się udało czy się nie udało. Dlatego cele warto postawić w taki sposób, żebym ja każdego dnia  mógł coś w związku z tym zrobić. Żeby to było coś w obszarze mojego wpływu. Żeby to… no właśnie, żebym ja aktywnie mógł w związku z tym działać. Czyli na przykład załóżmy moim celem jest a jest komunikować się lepiej ze światem, opowiadać o tym co fajnego mam do powodzenia, co fajnego robi Quantum no to takim złym celem byłoby powiedzenie sobie „i milion osób mnie słucha” no bo ja nie mam do końca na to wpływu, może mi się uda, może mi się nie uda, może… może będzie mnie słuchać a może mnie nie będzie słuchać, ale z drugiej strony zupełnie czymś innym byłoby gdybym powiedział „i publikuje sto podcastów”. To jest rzecz, którą codziennie mogę coś w związku z tym zrobić, mogę przyjść, mogę opracować, mogę nagrać, mogę opublikować no ale nie wiem czy milion osób będzie mnie słuchać. Także fajnie jest mieć cel, który mogę realizować no bo to daje poczucie progresu i spełnienia. I tu jest właśnie takie zagrożenie, które płynie z celi, często ludzie mają problem z tym, że nie osiągają ich. W związku z tym się demotywują, albo nawet jest to bolesne, wiem bo sam przechodziłem przez to bolesne jest kiedy patrzymy sobie na taką kartkę i mówimy „o kurde to się w ogóle nie udało a tak się starałem”. I to jest pewne zagrożenie bo możemy wyjść po czymś takim z myślą „kurde to chyba nie ma sensu”, „jestem do niczego” i w ogóle jeszcze wyjść yy w gorszym stanie niż się zaczynało dlatego należy też mieć to, tą taką świadomość i tak konstruować cele żeby były jak najbliżej mojego poczucia wpływu a nie szansy czy, czy, czy losowości tak no bo to czy znowu „posłucha mnie milion osób” jest w dużej części kwestią szczęścia i losowością a to czy opublikuję sto podcastów jest kwestią mojej ciężkiej pracy, co najwyżej jeżeli mi się nie uda no to mogę zarzucić sobie lenistwo i to jest najgorsze co może się wydarzyć. Także stawiajcie takie cele co do których wiecie, że jesteście w stanie osiągnąć aa waszą pracą a nie łudem szczęścia. Załóżmy, że już macie te cele, opracowaliście je sobie, grzeją Was, emocjonujące, egoistyczne, mniej abstrakcyjne niż pięćset tysięcy złotych czy sto tysięcy subów i to jest jakby pierwszy proces stawiania. Układania sobie co chcę żeby się wydarzyło w ciągu roku, kim chcę być na koniec tego roku i do tego właśnie warto wykorzystać tą motywację na początku roku. Natomiast drugą rzeczą jest już praca nad tym, tak, nie wystarczy tylko spisać sobie tych założeń i zostawić kartkę i zeszyt w kącie i robić swoje. Ważna jest wtedy już praca i proces. I to jest jakby druga rzecz, którą warto sobie rozpocząć  właśnie zaraz po tym jak te cele sobie ustalimy i myślę, że to całkiem nieźle też rozgryzłem, mam ciekawy na to sposób. Pierwszym narzędziem oczywiście jest ten zeszyt o którym wspomniałem, czyli zapiszcie to sobie, miejcie to gdzieś w biurku, zaglądajcie tam co jakiś czas. I teraz jak ja to osobiście robię, używam, trello pewnie każdy zna, wypisuje sobie na trello w jednej kolumnie właśnie te cele roczne y często wypisuję sobie wtedy w związku z tym cele na dany miesiąc czyli pytam się, biorę sobie każde z tych trzech celi i pytam sobie, się, co ja mogę w tym miesiącu w związku z tym celem zrobić. Czyli na przykład jeżeli mam zostać… nie wiem gwiazdą polskiej sceny podcastowej bo chciałbym mieć tysiąc czy tam sto opublikowanych podcastów to co mogę zrobić w styczniu. A no w styczniu mogę wypuścić pierwsze pięć, albo coś takiego. Więc jeżeli w styczniu mogę wypuścić pierwsze pięć i teraz tu przychodzi najważniejsza rzecz, każdego dnia pytam się siebie co z każdym z tych celi miesięcznie mogę zrobić dzisiaj. To może być mała rzecz, to może być coś takiego jak zapytać Kuby kiedy nagrywamy, jak dopisać jedno zdanie do programu, jak przeczytać jedną stronę w tej książce o nawykach żeby być przygotowanym. Ale codziennie robię jedną, małą rzecz do każdego z tych miesięcznych celów. I to już jest u mnie nawyk. I to jest niesamowicie fajne bo można zbudować nawyk osiągania celów. I teraz tu dopiero zaczynamy zbierać żniwa właśnie procenty z wkładanego, kiedy każdego dnia wyobraźcie sobie robicie coś co przybliża Was do osiągnięcia tego celu. To jest, to może być mała rzecz. Załóżmy, że chcecie być mega wysportowanymi yy na święta dwa tysiące dwadzieścia no to teraz zadawanie sobie tego pytania „co ja dzisiaj w związku z tym, z tą intencją mogę zrobić” i robienie tego jest niesamowicie efektywne tak, no bo możecie zrobić dwadzieścia pompek, możecie iść na siłownie, możecie pójść pobiegać, możecie kupić sobie te ciuchy o których myśleliście, możecie przeczytać artykuł, możecie kupić sobie książkę, możecie nie jeść tej pizzy, możecie zjeść tą sałatkę, możecie nie wiem zapytać Chodakowskiej jak ona to robi i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. I trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku robienia takich małych zmian da Wam niesamowite efekty. Dlatego ważny jest proces czyli zadawanie se co codziennie tego małego pytania, które, z którym buduje Wam się nawyk i to jest niesamowite. Czyli ustawiliście sobie intencję  i teraz pewnego rodzaju nawykiem i zwyczajem tą intencję realizujecie każdego dnia. Więc polecam trello, prosta, fajna rzecz. Wchodzę na telefon codziennie rano, można to robić na przysłowiowym kibelku to jest naprawdę trwa dwie minuty żeby zadać se pytanie „aha, chcę być wysportowany, co ja mogę zrobić z tym” okej, „chcę być nie wiem… spokojniejszy, co ja mogę zrobić z tym”, „chcę zarabiać tyle i tyle, co ja mogę zrobić z tym”. A no to, to i to. Powinno Wam to zająć nie więcej niż dwie, trzy minuty rano. Można to zrobić przed pójściem do pracy. Zadanie z sówką, jakby z bombką dla zaawansowanych. Jak chcecie naprawdę się jeszcze bardziej upewnić, że to zrobicie to dodajcie se te rzeczy do kalendarza. Czyli jeżeli wpisaliście, że dzisiaj w związku z byciem wysportowanym czytam artykuł o tym no to wbijcie to do kalendarza, o której, gdzie ten artykuł czytacie, to zwiększa szansę, że faktycznie go przeczytacie. I tak codziennie, tym oto procesem budujcie swój sukces i budujcie to kim chcecie być no i na końcu można wrócić do tego zeszytu, forma analogowa jest fajna, że nie gubi się, zeszyt gdzieś zawsze jest w tej szufladzie, natomiast ilość aplikacji do notatek, zmiany systemów, formatów, nowych telefonów , upgradów, downgradów powoduje, że bardzo często notatki, które gdzieś tam zapisaliśmy elektronicznie giną nam, nie wiemy gdzie to zapisaliśmy, ktoś nam usunął konto, dlatego znowu zeszyt papierowy, warto sobie do niego na końcu wrócić i powiedzieć „hmm jak mi poszło”, „jak mi się to udało”. Oczywiście patrzycie sobie w trello, czy tam ustawiając te cele miesięczne jak Wam idzie, natomiast zeszyt ma to do siebie, że ta papierowa, analogowa forma nie ginie. Ktoś kiedyś mi to fajnie, taka dygresja mała, powiedział, „ciekawe czy byśmy tyle wiedzieli o Leonardzie da Vinci gdyby pisał w Nocie bo wszystko co o nim wiemy jest z jego papierowych notatek” także. chwała tym którzy robili dzienniki, pisali dzienniki bo, bo dzięki temu tak naprawdę bardzo dużo wiedzy zostało zachowane o tych osobach i ich dokonaniach, dlatego zachęcam mimo bycia yy szefem technologicznego startupu do jednak pewnych analogowych zachowań. Dzisiejsza rekomendacja to klasyka, chyba każdy o tej książce słyszał, ale niektórzy potrzebują popchnięcia żeby ją przeczytać, jest to „Siedem nawyków skutecznego działania” Stevena Koweja, książka jest niesamowita, polskie tłumaczenie tego tytułu jest troszeczkę nieadekwatne bo, bo oryginał jest ciutkę inny natomiast jest to o tyle ważna książka, zwłaszcza z perspektywy tematu dzisiejszego, że jednym z głównych nawyków jest zaczynanie wizją końca, to jest właśnie to na czym, stawienie takich intencji, dążeń tak naprawdę polega. Także książka przełomowa, klasyk, każdy powinien przeczytać raz w życiu, przejść przez to, nie przeczytasz jej na pewno raz całej za pierwszym razem, to jest coś do czego się wraca. Gorąco polecam, naprawdę potrafi wynieść człowieka poziom wyżej.

Podcaster na PNDC. Ambasador nawyków. Startupowiec. CEO i Founder kilku firm. Kocha trudne wybory dla łatwego życia. W wolnym czasie buduje relacje z bliskimi i oddaje się grom video. Kocha rozwój jako drogę, nie efekt.

Dołącz do dyskusji

1 komentarz

Czytaj dalej

Szukasz ciekawych materiałów o „dobrej zmianie” siebie?