fbpx
Dołącz do nas
Słuchaj na

PNDC#6: Poranne rutyny – transkrypcja

To jest transkrypcja odcinka. Oryginalnego podcastu posłuchasz tutaj

Cześć nazywam się Bartosz Rychlicki. W ciągu dnia prowadzę start-up technologiczny Quantum CX z Trójmiasta, gdzie szerzymy życzliwość w obsłudze klienta. Wieczorami eksperymentuje z różnymi metodami do stawania się lepszą wersją siebie. Słuchasz podcastu przez nawyki do celu, gdzie mówimy, o tym, jak osiągać swoje cele budując pozytywne nawyki oraz jak przy okazji pozbywać się tych niekorzystnych. Nawyki, cele, psychologia pozytywna, szczypta filozofii, nauka, a czasami też paranauka, to wszystko znajdziesz w tym podcaście. 

Dzisiaj porozmawiamy o bardzo ważnej rzeczy o fundamencie budowania nawyków, czyli o porannej rutynie. Tak jak zawsze powiem wam, czym jest poranna rutyna. Poco ją mieć? Jakie są z niej korzyści. Czy są jakieś zagrożenie i jak wygląda moja poranna rutyna na konkretnym przykładzie? Podpowiem wam trochę jak to wdrążyć u siebie, jak się na to zdecydujecie.
Zanim zaczniemy jeszcze jedna gorąca prośba jak to w takich podcastach. Jak podoba Ci się, to co robię, zostaw mi komentarz albo podcast, a jeżeli chcesz być informowany o kolejnych odcinkach, za subskrybuj spotyify albo podcast lub gdziekolwiek tego słuchasz. To jedziemy z mięsem.
Czym jest poranna rutyna? Prosta sprawa. Poranna rutyna to taki zestaw nawyków, który powtarzamy codziennie o określonej porze, jeden po drugim. W przełożeniu na słowo codzienne nawyki i tyle, jeśli chodzi o poranną rutynę. Patrząc na to inaczej, jest to taka czynność, która nastawia nas na cały dzień, robimy ją na początku. Jest to zazwyczaj kilka czynności, które po sobie następują i ich celem jest zbudować nam pozytywny poranek lub pozytywne nastawienie do dnia. Zbudować pewnego rodzaju momentum na resztę dnia. Ma to też taką charakterystykę, że rano jest nam najłatwiej przymusić się do niektórych rzeczy, które wiemy, że musimy zrobić, a nie koniecznie nam się chce. Raz, że rano korzystamy z silnej woli, która jest silniejsza niż wieczorem, a dwa budujemy sobie z tego nawyk. Jak to może wyglądać w praktyce przy przykładzie. Wstajesz rano, ścielisz łóżko, pijesz wodę, bierzesz suplementy, medytujesz, ćwiczysz, wpisujesz coś do dziennika. Oczywiście jest to dość zaawansowana rutyna, jest tu dużo czynności, może być to po prostu, wstaje z łóżka, ściele łóżko, myje zęby. To też jest swojego rodzaju poranna rutyna. Warto powiedzieć też, że mogą być rutyny nie tylko poranne, może być rutyna wieczorna, czyli za nim pójdziemy spać. Taką rutynę wieczorną często, z tego, co wiem i pamiętam, uprawiał m.in. Benjamin Franklin. Używał wieczornej rutyny, żeby w jakiś sposób przejść przez swój dzień i zastanowić się co mu wyszło, a co mu nie wyszło. Co dobrego zrobił? Co mógł zrobić? Co złego zrobił? Wieczora rutyna jest bardzo fajna na reflection, na takie podsumowanie dania. Może być też rutyna po przyjściu do biura lub po powrocie do domu z pracy np. kiedy wraca z pracy i przychodzę do domu, to pierwsze co robię, to medytuje, żeby się przestawić na nowy tryb prywatny. Może, to być coś innego np. wstawiam zmywarkę, to też może to być rutyna, która w jakiś sposób daje nam psychologiczny benefit od odcięcia się i zmiany myślenia na inny tor. Tutaj zajmiemy się głównie tą poranną rutyną. Co nam daje poranna rutyna? Co z niej mamy? Po co w ogóle to robić i czy warto? Mega warto już wam mówię czemu. Przede wszystkim jest takim mechanizmem, wehikułem do budowania sobie pozytywnych nawyków na całe życie. Bardzo łatwo jest zbudować sobie nawyk ćwiczenia rano albo, pewnie wiecie sami, mycia zębów rano, albo picia porannej kawy. Rano jest nam łatwo, kiedy wstajemy mamy chwilkę czasu, mamy świeży umysł. Jeszcze nie jesteśmy zmęczeni, nie ma tego efektu wytarcia się sił woli, jaki mamy już wieczorem, jak jesteśmy zmęczeni, więc bardzo łatwo jest nam zbudować nawyki, zwłaszcza że robimy rutynę codziennie. O wiele trudniej jest nam zbudować nawyk chodzenia we wtorki wieczorem na siłownie. To jest trudne. Raz, że tylko raz na tydzień, dwa, że wieczorem po pracy już jesteśmy zmęczeni. Jest mnóstwo pokus, żeby powiedzieć sobie nie, dziś oduczę sobie tę siłownię, coś mi weszło, coś mi wypadło, już mi się nie chcę, miałem ciężki dzień. Kiedy budzimy się rano, jeszcze nic nie zdążyło nas z tego właściwego toru wyprowadzić. Przede wszystkim pierwszy duży benefit jest to czas i sposób, wehikuł na budowanie zestawu pozytywnych nawyków na całe życie. Drugi benefit, podobny, odnosi się do tego, że jeżeli coś mamy codziennie i robimy te czynności, tę rutynę, tę nawyki codziennie, najczęściej w miejscu zamieszkania, chyba że codziennie mieszkamy gdzie indziej, to pewnie jest inaczej, ale zakładamy, że tak jak większość ludzi macie swoje stałe miejsce zmieszania i tam byście mieli to powtarzać. Dostajemy uniwersalną wskazówkę do nawyku. Jak mówiliśmy poprzednio nawyk to wskazówki, rutyna i nagroda, czyli coś, co nam mówi, że czas na nawyk, coś, co robimy, coś, co dostajemy w zamian. Trzy składowe i tak poranna rutyna jest świetna do budowania stałej wskazówki do naszych nawyków. Codziennie rano budzę się w tym samym łóżku, w tym samym miejscu, miej więcej o tej samej porze, miejmy nadzieję, że z tą samą osobą 😉 lub bez w przypadku syngli. Bardzo wspólna i stała wskazówka do tego, żeby zacząć coś robić. To jest super plus porannej rutyny. Trzeci benefit i chyba najważniejszy. Tu bym się chwilkę zatrzymał nad nim. To jest kotwica do wprowadzenia dalszych nawyków. O co chodzi z tą kotwicą? Chyba w odcinku czwartym opowiadałem, jak buduje u siebie nawyki. Jednym ze sposobów na budowanie takiego nawyku jest włożenie go po innym nawyku, który już wykonuje. Włożenie tego nawyku, który chce zbudować na miejsce nawyku, który już robię. Załóżmy, że chcecie sobie zbudować w sobie nawyk brania witamin codziennie i codziennie rano już myjecie zęby. Łatwo jest to zrobić i określić, kiedy to będę robił, jeśli powiecie sobie w ten sposób: „Kiedy umyję zęby, biorę witaminy”. To jest łatwe dla naszego mózgu do przyswojenie, ponieważ i tak codziennie rano myjesz zęby, musisz tylko pamiętać, żeby zaraz po wziąć witaminy. Zbuduje się taki łańcuch skojarzeniowy pomiędzy jedną a drugą czynnością. Pierwszą czynność robisz już nawykowo, drugą, jeżeli będzie ta pętla trzech czynników, właśnie tej nagrody, to zbuduję się nawyk brania suplementów. Wyobraźcie sobie, że macie już zbudowaną poranną rutynę, macie szereg czynności. Wstajecie rano, pijecie wodę, ścielicie łóżko, robicie dziesięć pompek i stwierdzacie, że chcielibyście sobie jeszcze rano układać sobie plan dnia. Super jest to dodać po pompkach. Macie już cały plan wstaje rano, ściele łóżko, pije wodę, robię dziesięć pompek i układam plan dnia itd. Możecie do tego dokładać, jeżeli będziecie chcieli, jest to świetny fundament do wdrażania sobie nowych nawyków. Taka ciekawostka. Jak mówiłem w odcinku czwartym, że w 2020 roku będę budował u siebie nawyk medytacji. Jestem już siedem dni w procesie budowania tego nawyku, całkiem nieźle mi idzie, na razie żadnego dnia nie przegapiłem. Planowo chciałem medytować, jak wrócę z pracy do domu. Miała to być taka moja rutyna po przyjściu do domu, gdzie medytuje ileś minut, żeby przestawić swój umysł z pracy na dom. Niestety bądź, stety, bo to jest eksperyment, który szybko obaliłem, ponieważ wracam o nieregularnych porach. Czasami wracam wcześnie, czasami wracam później, a czasami w ogóle nie jadę do biura tylko do klienta, więc ta wskazówka nie byłaby spójna, nie byłaby taka sama, ciągle by się zmieniała. Obawiałem się, że ten nawyk nie wyszedłby w ten sposób, dlatego poszedłem trochę na łatwiznę i po prostu dodałem medytację do swojej listy rzeczy, które i tak robię codziennie odruchowo i na razie się udaję. Czuje, że jest na to czas, jest na to przestrzeń, jest na to miejsce, działa. Kotwica super. Myślę też, czy gdzieś w przyszłości sobie nie zbudować drugiej rutyny wieczornej zaczynając od czegoś prostego, ale o tym będę jeszcze myślał. Pewnie nagram o tym odcinek, żebyście się o tym dowiedzieli. Poranna rutyna, fundament budowania nawyków. Świetna sprawa, można sobie później dobudowywać jak z klocków LEGO kolejne nawyki. Kolejny benefit. Takie poczucie spokoju, bo wiem co robić w ciągu dnia. Oczywiście jest to zależne od tego, co w tej rutynie robicie. Ja w tej rutynie planuje sobie dzień. Trochę o tym opowiem dzisiaj, ale to jest super temat na kolejny odcinek, mój system produktywności, osiągania celów i planowania dnia. Po skończeniu takiej porannej rutyny ja już wiem, jak wygląda mój dzień, co robię, kiedy, gdzie muszę być, na co mam czas, jakie są moje priorytety. Po takiej rutynie wiem, co mnie czeka i na czym się muszę skupić, wiem ile mam pracy, wiem, co jest łatwe, a co trudne, od czego zacznę itd. Zaczynając swoją pracę, już jestem spokojny. To ja żądze swoim czasem i harmonogramem, a nie on mną. Taki element spokoju po porannej rutynie na pewno jest. Kolejna świetna rzecz, którą tutaj mamy to to, że utaj mamy doskonały sposób na osiąganie swoich celi. Celi czy celów? No właśnie specjalnie nie wyedytowałem tego kawałka, żeby pokazać wam, jak mylę słowo celi i celów. Nie wiem, jak na podcast o celach i nawykach to powinienem to mieć wymajstrowane, a jednak ciągle zdarza mi się powiedzieć celi zamiast celów. Jeszcze raz. Jest to świetny sposób na osiąganie swoich celów. Udało się super, celów. Z tego też trzeba by było zrobić nawyk, zamiast mówienia celi, mówienie celów. Dlaczego? Dlaczego jest to świetny sposób a osiąganie swoich celów? Bo jeżeli codziennie rano jesteście w stanie zrobić coś w kierunku swoich celów, jakąś czynność, to w ciągu roku jest to niesamowity wysiłek, niesamowity efort. Dużo włożonego wysiłku, nawet jeśli są to małe rzeczy, to się kumulują. Mamy efekt procenta składanego przez dłuższy czas. Załóżmy, że macie cel zbudować sobie bardziej nierumienioną klatę, albo kaloryfer na brzuch. Takie bardziej fizyczne atrybuty. Teraz możecie raz na tydzień pójść na siłownie i się spompować, robić jakieś cuda niewidy, siedzieć dwie godziny. Lepiej jest się spompować raz w tygodniu przez dwie godziny, czasami wam wypadnie taka wizyta, czy lepiej przez 10 minut, ale każdego dnia poświęcić na budowanie kaloryfera czy muskulatury gdzieś indziej. Ja wierze, że to drugie jest o wiele bardziej skuteczne. Tu zbuduje się nam nawyk. Tam jesteśmy zależni od swojej siły woli czy pójdziemy, czy nie pójdziemy. Rutynowe, codzienne, poranne sposoby na osiągnięcie Twoich celów są świetne. Ja dla przykładu mam taki nawyk, gorąco polecam, o nim też będę mówił więcej, że mam swoje cele miesięczne i roczne. Codziennie rano, kiedy jestem w wannie, codziennie rano się kąpię, taki mam nawyk spędzam tam masę czasu i robię tam większość swojej rutyny, o tym też zaraz powiem. Leżąc w wannie, zadaje sobie pytanie: „Co dzisiaj w związku z tymi celami miesięcznymi mogę zrobić?” I zapisuję to sobie od razu w liście zadań na dzisiaj. Do każdego jedno zadanie niech to będzie np. chcę opublikować bloga, chce mieć ileś odcinków, to co mogę dzisiaj zrobić w związku z tym. Dzisiaj mogę sobie np. rozpisać konspekt i to zazwyczaj tego dnia robię. Oczywiście nie zawsze mi się uda, ale wyobraźcie sobie, że do każdego ze swoich celów codziennie robicie po jednej rzeczy, po jednym małym kroczku, który was do tego celu przybliża. Świetna sprawa, świetnie to zrobić rano, świetny nawyk. Nie koniecznie jest on związany z samą rutyną, to już wam chyba opowiadam o nawyku konkretnie nie mniej jednak przy założeniu, że robimy go codziennie, rano przed rozpoczęciem pracy to mamy takie fajne kombo. Rutyna daje nam takie momentum na dzień, czyli pozwala nam zacząć dzień w inny sposób z innym nastawieniem, bo już nam się coś udało, zrobiliśmy kilka dobrych rzeczy dla siebie. Pościeliliśmy łóżko, poćwiczyliśmy, pomedytowaliśmy, zaczynamy dzień z inną mentalnością z inny nastawianiem. Jest to fajne, bo determinuje nam w pewien sposób, jak ten dzień będzie się toczył dalej. Oczywiście to nie zabezpieczy nas przed złymi wypadkami, ale w jakiś sposób nasze nastawienie już się przestawia na takie bardziej pewne siebie oparte na jakimś sukcesie, oparte na tym, że wiem, że dobrze dla siebie zrobiłem. W ten sposób buduje nam jeszcze takie momentum, które z czasem się napędza. Jeżeli chodzi o naukowo udowodnione benefity porannej rutyny, to ja niestety żadnych takich nie znam, chociaż nie szukałem jakoś intensywnie. Myślę, że to jest zbyt skomplikowany, wielowątkowy i wielopłaszczyznowe zagadnie, żeby można było takie badania robić. Uważam, że byłoby to bardzo trudne, ponieważ pewnie zależy od nawyku w dużej mierze, a nie od samej rutyny. Jeśli tak to, jaki efekt rutyny porannej badać? Czy zadowolenie z życia, czy efektywność? I znowu jest to dość skomplikowana i wielowątkowa kwesta, więc tym razem nie tradycyjnie badaniami się nie wesprę. Mam nadzieje, że to, co mowie i to do czego was przekonuje, ma jakiś sens dla was. Oczywiście zawsze najlepiej spróbować samemu się przekonać czy to jest dla mnie, czy mi to działa, czy mi to nie dział. O tym opowiem trochę na końcu jak to robić. Proszę was, żebyście kwestionowali wszystko, co mówię, próbowali, przyglądali się czy wam działa. Czasami zadziała czasami nie, ludzie są różni, to co działa na mnie nie konieczne, musi zadziać na was. Przejdźmy dalej. Chciałbym wam trochę opowiedzieć o swojej rutynie. Nie wiem jak wam, ale mi zawsze od tych wszystkich ludzi, którzy mi mówią, jak żyć brakuje konkretnych przykładów, jak oni sobie, z tym radzą, jak oni poradzili sobie z danym zagadaniem, jak u nich to od kuchni wygląda. Wyskakuje taki super celebryta i mówi mi jak być bogatym. Ja bardzo chętnie chciałbym, zobaczyć ile on zarabia i ile ma na kącie bankowym, na co wydaje, w jakich restauracjach je itd. On tego nigdy nie mówią i to powoduje u mnie brak zaufania do tych ludzi. Cenie sobie transparentność, otwartość, jeśli ktoś mówi, że coś wie i chciałby komuś coś poradzić, to niech sam pokaże, jak to robi. Taka idea mi prześwietla w tym podcaście. Będę wam pokazywał, jak mi idzie z nawykami, jak mi nie idzie z nawykami. Jak mi idzie z osiąganiem moich celów, jak mi nie idzie itd. Opowiem wam troszeczkę o mojej rutynie, jak ona się kształtuje, jak to działa. Po pierwsze taka ciekawa wskazówka. Eksperymentowałem z wieloma sposobami na wdrążenie rutyny na trzymanie się jej, jak w ogóle zacząć, jak to fizycznie zmaterializować. Były różne pomysły. Niektórzy mają to na kartce w zeszycie i pamiętają, co mają robić po kolei. Niektórzy mają jakiś plakat w kuchni, a niektórzy mają tak proste, że nie wymaga to żadnego zapisania. Niektórzy mają kalendarz, w którym zaznaczają sobie daną czynność każdego dnia, żeby pamiętać. Ty też się pewnie zastanawiasz jak to mam zrobić, jak to wygląda. Ja mam swoją rutynę zapisaną w aplikacji To Do, która się nazywa Things, czyli rzeczy. Jest to aplikacja dostępna niestety tylko na         MAC-i i aPhonie, jeżeli nie masz MAC-a i aPhona to z tej aplikacji nie skorzystasz. To, co jest najbliższe tej aplikacji na innych systemach, to jest chyba Todoist, ale każda aplikacja To Do, która ma możliwość jakiej listy codzienne np. projektu, listy, czyliszere?, tasków nada się do tego. Oczywiście można też to zrobić na kartce papieru, ja Ci po prostu pokazuje, jak ja to robię. Mam w Things wbudowaną listę, która się nazywa poranna rutyna i ona się powtarza u mnie codziennie rano o ósmej i mam tam szereg swoich czynności, które chce zrobić. W ciągu poranka odznaczam te czynności, które udało mi się zrobić. Następnego dnia lista pojawia mi się znowu. Eksperymentowałem z listami, zeszytami z pamięcią, to jest najlepszy sposób, do którego ciągle wracam. Jest kilka plusów oprócz tego, że mówi mi co mam robić, to jest taki element satysfakcji, kiedy odznaczam dany check box. Za każdym razem, kiedy coś zrobię z tej rutyny, jest też fajny efekt zamknięcia projektu przed przystąpieniem do każdego dnia. Wtedy mówię do siebie, pamiętaj Bartek, najpierw skończmy tę poranną rutynę, a potem weź się za inne zadania. Jest bardzo mile i przyjemne uczucie w środku, pewnie znacie, jest taka odrobina satysfakcji, kiedy task został wykonany i projekt został wykonany w aplikacji. Jest to super benefit. Mam to na telefonie i komputerze. Mnie to działa, ale możesz zacząć od kartki papieru, którą wywiesi gdzieś, gdzie widzisz. Zachęcam do robienia sobie z tego listy To Do, teraz to jest na tej liście. Co robię? Czytam do słownie z listy i na kilka rzeczy zwrócimy najpierw uwagę. Najpierw wam przeczytam, a potem opowiem po kolei o każdej z tych rzeczy.
1. Jak wstanę ściele łóżko.
2. Biorę suplementy i popija wodą.
3. Po zrobieniu To DO myje zęby.
4. Ważę się.
5. Ćwiczę (minimum 1 pompka).
6. Medytuje.
Naliczam sobie czas gry w nagrodę i w nagrodę wskakuje do wanny. Teraz jest druga część, która odbywa się w wannie. W dzienniku, który mam na telefonie, o tym opowiem też dalej, piszę, jak się dzisiaj czuje, za co jestem wdzięczy i jaki trudny wybór czeka mnie dzisiaj i jak mi poszło z trudnym wyborem, który zaplanowałem sobie wczoraj. W Trello ustawiam trzy zadania na dziś związane z moimi zadaniami rocznymi i dodaje na nie czas w kalendarzu, czytam minimum jedną stronę książki i po wyjściu z wanny wpisuje w zeszycie najważniejsze zadania na dzisiaj i planuje harmonogram. Uff dużo pewnie trochę tego. Nie przeraź się, nie musisz mieć tego od początku. To jest coś, co ja sobie wypracowałem po ponad dwóch latach pracy nad poranną rutyną. Było tam czasami więcej, czasami mniej rzeczy. Ona fluktuuję dość mocno, czyli czasami coś do niej dokładam, czasami coś usuwam, albo coś mi się już nie sprawdza, albo coś nowego chciałbym już wypróbować. Ostatnio doszła medytacja, także to się zmienia. Ile mi zajmuje ta rutyna? To jest dobre pytanie. To może mi zająć od godziny minimum do półtora. Bardzo mocno dbam, żeby w moim życiu codziennym znalazł się na to czas. Jak trzeba, to wstaje wcześniej. Nawet jak mam samolot o 8 rano to wstaje o 6 rano po to, żeby to wszystko zrobić i mieć na to czas na spokojnie. Jest to dla mnie bardzo ważne. Ty możesz spróbować coś krótszego i o tym będziemy mówić. To tak działa. Ta rutyna ma wbudowane w sobie kilka ciekawych mechanizmów budowania nawyku. Zobaczcie. Po pierwsze. Jak wstanę to ściele łóżko, czyli jak wstanę. To już jest konkretna wskazówka, więc już jest zahaczenie kotwicy o coś, co prawdopodobnie będziesz robił codziennie przez resztę swojego życia, wstawał z łóżka. I co robię wtedy? Ściele łóżko. Czemu? Bo to daje mi taki proste małe zwycięstwo już na początek dnia. Jak będę miał kiepski dzień, to wrócę do pościelonego łóżka. Czuje, że buduje tym charakter i dyscyplinę. Następnie biorę suplementy i popijam wodą. Prosta sprawa. Biorę witaminę D, nic wyjątkowego, żadnych cudów. Mnie to jest potrzebne, ponieważ mam niedobory witamin także robię to z takich powodów dość przyziemnych. Kiedy zrobię To Do. Czemu To Do? Żeby nie robić efektu TI EM AJ tłumacz informejszyn?. To Do też jest coś takiego, co będziecie robić prawdopodobnie codziennie. Jest świetną wskazówką do tego, żeby coś robić dalej. Nie wiem jak wy, ale ja po wstaniu z łóżka bardzo szybko idę do toalety załatwić potrzebie i to jest kolejna świetna wskazówka, ponieważ to jest już w łazience i zaraz po tym myję zęby. Po umyciu zębów, czyli znowu po nawyku, który mam, ważę się na wadzę.
Po to, żeby dbać o swoją wagę i mieć świadomość tego, jak wpływa na mnie dieta i ćwiczenia, czy nie jestem za gruby, czy nie idę w złym kierunku. Muszę się kontrolować troszeczkę. Po ważeniu się ćwiczę. Czyli już mentalnie się nastawiłem, oj coś nie tak z wagą i idę ćwiczyć. I tutaj mam większą motywację, żeby ćwiczyć. W nawiasie minimum jedna pompka. Czemu jedna pompka? To jest taki bezpiecznik. Ważniejsze jest, żeby zrobić daną czynność niż żeby zrobić ją super. Dlatego zawsze minimum jedna pompka. Zazwyczaj robię ich o wiele więcej, ale są takie dni, w których np. zapałem i mega się spieszę, to machnę szybko jedną pompkę i wiem, że nawyk jest zaliczony. Idziemy dale. Medytuje i naliczam czas gry zaraz po. O medytacji mówiłem w czwartym odcinku podcastu. Naliczam czas gry, jest to moja nagroda. Za każdą medytację dodaje sobie minuty, które będę mógł wydać na grę na komputerze. Moje takie słodkie, niewinne kurcze nie wiem jak to nazwać, ale taka moja nagroda, czas gry za medytację. Potem wskakuje do wanny. W wannie odbywa się druga część rutyny. Pewnie zastanawiacie się, jak on w dzienniku w wannie piszę. Otóż robię to na telefonie. Mam aplikację, która nazywa się Grid Diary i gorąco ją polecam. Używam ją do tego, żeby prowadzić swój dziennik. Nie prowadzę dziennika papierowego, chociaż to pewnie byłoby lepsze, ale wybieram tu jednak wygodę i efektywność. Mogę to zrobić w wannie, czyli w czasie nawyku, który mam mega mocno wdrążony i zbudowany. Uwielbiam kąpać się rano. To jest mój nawyk, którego nie chcę się pozbywać. Połączyłem przyjemne z pożytecznym, po prostu używając telefonu, zapisuje jak się czyje, tu chodzi o to, żeby mieć jakąś świadomość emocjonalną. Za co jestem wdzięczny. To jest petarda nawyk, o tym jeszcze trochę powiemy. Jaki trudny wybór dzisiaj planuję i jaki mnie czeka. Jaki trudny wybór miałem wczoraj i jak mi z nim poszło. Mega ważne rzeczy. Robię to, żeby kultywować u siebie nastawienie trudnych wyborów i łatwego życia. Versus łatwych wyborów i trudnego życia. To trochę z filozofii stoickiej o tym też pewnie kiedyś chętnie opowiem. Natomiast robię to w ten sposób, że zadaje sobie pytanie i na nie odpowiadam. W Trello ustalam trzy zadania w związku z celami rocznymi, to co już mówiłem, zadaje sobie do każdego celu pytanie, co dzisiaj w związku z tym zrobię, następnie zapisuje to w Trello. Następnego dnia odznaczam wykonanie zadania i dodaje nowe. Dodaje czas do kalendarza na te zadania, czyli robię zwykły time boxing. Tak jakbym spotykał się z kimś, to spotykam się ze sobą i mówię tu, będę robił to, czy inne zadanie. Tam mi się już nikt nie wbije. Jak ktoś mnie pyta, o której mam czas to mówię, o tutaj już nie mam, bo tu wykonuje ważne dla mnie priorytetowe rzeczy. Jest to mega ważny nawyk, mega ważna technika. Jeżeli macie problem ze znalezieniem czasu na jakieś rzeczy, które są dla was ważne, ale coś wam wpada, to dodajcie je tak, jakbyście dodawali spotkanie z klientem, pracownikiem bądź randkę. Trzymajcie się tego i to zadziwiała. Super, to co ktoś mówił, to co gdzieś tam słyszałem „we will not do things that we do not plan in the calendar”, czyli „rzeczy, których nie zaplanujemy w kalendarzu, to nie zrobimy”. Ja się z tym zgadzam absolutnie, świetna sprawa. Następnym zadaniem jest czytanie jednej strony książki. Zazwyczaj czytam w wannie więcej. Taka sama zasada jak z pompką, czyli przynajmniej jedna strona książki. W ten sposób czytam codziennie. Po wyjściu z wanny zapisuje w swoim zeszycie już papierowym najważniejsze zadania na dzień związane z harmonogramem i co jeszcze czeka mnie tego dnia. Przyznam szczerze, że jest to rzecz, która sprawia mi trudności i nie do końca idzie mi tak, jak bym chciał. Zobaczę czy zostanie. Czasami udaje mi się to robić, ale w takich bardziej zabieganych dniach to mi nie wychodzi. Trochę nie wiem, czy czuje sens robienia tego, skoro wszystko mam w aplikacji zrobione więc jeszcze zobaczymy. Także transparentne pokazuje, jak jest. Trochę już powiedziałem na początku co ja z tego mam, ale warto po tym, jak już znacie moją rutynę poranną, powiedzieć co głowienie sobie w tym cenię. Efektywność w działaniach wiem, co jest ważne, co jest priorytetowe, wiem od czego powinienem zacząć swój dzień. Efektywność niesamowicie wzrasta. Osiągam cele, bo codziennie rano ustalam, co z nimi zrobię małymi kroczkami dużo łatwiej, jest mi je osiągnąć. Mam spokój, bo wiem, co będę tego dnia robił. Wiem co mam do zrobienia i co muszę zrobić, żeby ten dzień uznać za udany i produktywny. Mam takie poczucie, że to jak kieruje swoim życiem. To ja nastawiam pory tego dnia, a nie dzień nastawia mnie do swoich wydarzeń i bardzo łatwo jest mi dorzucić kolejny nawyk. Gdybym chciał, to po medytacji mógłbym coś dorzucić, ale najpierw    poczekam, jak medytacja się ugruntuje i będę pewny, że to jest już nawyk. Przejdźmy do praktyki, czyli tego, co ty drogi mój słuchaczu możesz zrobić, żeby taką rutynę w życiu sobie zbudować. Pierwsza porada to żebyś zaczął pomału. Jedna czynność, jeden nawyk naraz. Nie dokładaj tam za dużo. Zacznij od czegoś prostego. Najlepiej będzie zacząć od czegoś, co robisz zaraz po wstaniu z łóżka. Powiedzmy, że może być to picie wody. Rano jesteś odwodniony, więc szklanka wody rano będzie w porządku. Może to być mycie zębów, suplementy czy To Do będzie pasować. To są rzeczy, które pewnie i tak już robisz i pewnie aktywnie świadomie od nich zaczynasz i dorzucić do nich coś, co chciałbyś robić. Można np. zacząć od przejrzenia swojego kalendarza dnia lub zapisanie, za co jesteś wdzięczny w dzienniku. Dopiero po paręnastu może parędziesięciu dniach możesz spróbować coś nowego i zacznij budować. Proponuje, żebyś zapisał sobie tę rutynę koniecznie w aplikacji tak jak ja np. Things lub Todoist. Możesz wybrać dowolną, z której korzystasz albo na jakiś kartce. Raczej możesz być pewny, że ta rutyna będzie się zmieniać w czasie i dlatego kartka średnio się nadanie, ponieważ bardzo szybko będzie pokreślona. Pewne czynności nie będą Ci pasować, pewne powinny być najpierw inne później. Także będziesz to kreślił, ale oczywiście nie jest to nić złego raz na jakiś czas kratkę przepisać, ale spisz to koniecznie. Co jest jeszcze ważne? Nie jakiś sposób na traktowanie tego, jak ci idzie z tą rutyną, jak wykonujesz tę ćwiczenie czy zamykasz tę rutynę każdego dnia. To może być aplikacja To Do, to może być HABIT TRACER, czyli jakaś kartka na lodówce lub na ścianie, tak jak u mnie z krzyżykami, które zaznaczasz za każdy dzień, w którym skończysz tę rutynę. To niesamowicie dział. Pamiętaj, że poranna rutyna to też jest nawyk sam w sobie. Mega nawyk, który ma małe nawyki i też możesz trochę podejść do niego jak do każdego innego nawyku, czyli budować go na podstawie tych samych zasad jakbyś budował indywidualny nawyk. Możesz założyć się ze znajomym, że jeżeli przeoczysz dwa dni rutyny, to np. wpłacisz na Ku Klux Klan, lub coś innego czego bardzo nie chcesz wspierać. Te wszystkie metody jak najbardziej są świetne. Kilka pomysłów na poranne nawyki ode mnie dodatkowo to mogą być ćwiczenia, pompki, brzuszki. Jest mnóstwo aplikacji do tego, jak, jest 7 mint for out. To się świetnie nadaje do poranny rutyn i możemy to robić codziennie i jest dla nas zbawienne w bardzo długim terminie. Medytacja już o tym mówiłem, pisanie w dzienniku, czytanie, planowanie dnia naprawdę super wyczyści umysł i powoduje dużo większą produktywność zwłaszcza dla tych z was którzy jesteście samo zatrudnieni lub zarządzacie firmą. To ile czasu spędzacie w pracy, jest zależne od waszej efektywności. Nawet to jeszcze pół biedy, bo to, że skończysz prace szybciej, nie znaczy jeszcze, że możesz z tej pracy wyjść wcześniej, więc nie ma takiej zachęty, żeby być bardziej efektywnym, niestety. Uważam, że to jest jeden z problemów dzisiejszego systemu pracy. To też jest ciekawy temat na inny odcinek. Jeśli jednak jest sam zatrudniony, jesteś np. finansjerem, albo zarządzasz jaką firmą to ty układasz swój harmonogram i to od Twojej efektywności zależy ile czasu, na ten harmonogram musisz poświęcić. Ja jestem zdania, że należy pracować mądrze i efektywnie, a nie długo i ciężko. Można się z tym kłócić bądź nie. W opisie tego odcinka znajdziesz następujące materiały: listę moich czynności, które ja robię w porannej rutynie, jakbyś chciał się tym zainspirować. Znajdziesz linki do aplikacji Grid Diary, Things możesz ich też używać, jeżeli masz IOS, polecam, mi się sprawdziły. Jeżeli chodzi o Grid Diary to uwaga, są dwie wersję classic, starsza, którą można było kupić jednorazowo i używać już zawsze i dwójka w modelu subskrypcyjnym. Nie wiem, czy za aplikację do prowadzenia dziennika warto płacić paręnaście złotych miesięcznie. Ja na szczęście ma wersję Classic, nie wiem, czy jest on jeszcze do nabycia, sprawdźcie. Jak tak to wam go gorąco polecam. Rekomendacją książkowa na dzisiaj to książka o poranku, w pewnym sensie o porannej rutynie o pewnych czynnościach, które można w tej rutynie dodać. Nazywa się „Fenomen poranka” autor to Hal Elrod. Fajna książka, krótka, łatwo się czyta. Mówi właśnie o tym o czym, jest tytuł, czyli o fenomenie poranka. Jak można podczas poranka zbudować niesamowite nawyki i robić pewne rzeczy, które nas potem nastawią na cały dzień. Tutaj moja uwaga do tej książki. Ja jestem fanem małych kroczków i raczej budowania po miału, a tu jest książka dla tych z was którzy wchodzą od razu do zimnej wody lub lubią pójść od razu na grubo na siłownie. W książce autor proponuje taki zmasowany atak na poranek. Spróbujcie, poczytajcie, może na was to zadział, może nie. Pamiętajcie, jeżeli wam nie wyjdzie w taki sposób, jaki autor pisze, to spróbujcie pomału, po jednej rzeczy naraz, po jednej pompce, po jednej stronie książki, ale koniecznie przeczytajcie, bo fajna sprawa. I tyle dzięki za wysłuchanie. Mam nadzieje, że udało się zainspirować. Dostarczyć wam jakąś konkretną wartość na przykładzie. Gdybyście się chcieli ze mną skontaktować, to jest już domena podcastu, piszcie na bartosz@przeznawykidocelu.pl Piszcie koniecznie, miłego, produktywnego i spokojnego dnia. 

Czytaj dalej

Szukasz ciekawych materiałów o „dobrej zmianie” siebie?