fbpx
Dołącz do nas
Słuchaj na

Kryzys to dobry moment, by przygotować się na następny

Chciałbym podzielić się z Tobą pewnymi przemyśleniami, które naszły mnie wczoraj. Mimo panującego aktualnie kryzysu – jesteśmy w 3. tygodniu kwarantanny związanej z pandemią korona wirusa – czuje się bezpiecznie i spokojnie. Nie udziela mi się wszechobecna panika. Jestem spokojny o siebie i swoją przyszłość. Nie jest to zasługa moich genów, należę (a raczej należałem) do tych zamartwiających się, lubujących się w niezmąconym niczym poczuciu bezpieczeństwie. Ba! Zaryzykuję i powiem, że to jeden z bardziej produktywnych okresów mojego życia. Robię teraz więcej niż zwykle, a w sensie psychicznym już dawno nie czułem się tak dobrze. Czemu to zawdzięczam? Czytaj dalej.

Ten spokój umysłu zapewniają mi dwie rzeczy:
a) byłem pewny, że kryzys, taki czy inny, nadejdzie prędzej czy później,
b) przygotowałem się na nadejście kryzysu mentalnie i finansowo.

Oczywiście, mądry Polak po szkodzie, głosi powiedzenie. Tym razem jednak, Polak mądry przed szkodą. I jeżeli czytasz to i myślisz sobie „No tak, cwaniak, a co ja mam zrobić? Ja już jestem po szkodzie” to nic straconego. Ja też musiałem doświadczyć kryzysu wcześniej, aby to zrozumieć i przygotować się na kolejny. Dlatego, tak ważne jest, abyś wyciągnął pożyteczną lekcje z obecnego kryzysu. Spójrz na to jak na bardzo drogie szkolenie z „przygotowana do kryzysu” – w końcu pewnie słono za nie zapłaciłeś lub zapłacisz w kolejnych miesiącach. Prawdopodobnie (czego Ci oczywiście nie życzę), zapłacisz swoimi oszczędnościami, koniecznością ograniczenia wydatków i stresem. A skoro już płacisz, to czemu by nie skorzystać z tej lekcji?

W latach 2008/2009, kiedy panował kryzys na świecie związany z upadkiem Lehman Brothers nie dotknął on nas tak, jak to się dzieje teraz. Ja natomiast właśnie wtedy zacząłem wyciągać wnioski. Zacząłem opisywać w dzienniku to co widzę i co myślę. Stało się to moim nawykiem, po prostu zapisuje gdzieś swoje przemyślenia i wnioski w postaci krótkich notatek z tytułem „lekcja”. Mam takich notatek dosłownie setki. Najtrudniejsze jest jednak to, by wracać do nich co jakiś czas i przeglądać je.

Dzięki takiej praktyce, doszedłem do wniosku że:

Wniosek 1: Kryzys to rzecz normalna, powtarza się co parę, paręnaście lat. Wystarczy odnieść się do danych makroekonomicznych, a widać to jak na dłoni. Czasami ma wymiar polityczny (wojna, zmiana ustroju, rewolucje), finansowy (krach na giełdzie, upadek Lehman Brothers) czy naturalny (pandemia, katastrofa w Czarnobylu). Jedno jest pewne, kryzys w końcu nadejdzie, tak jak nadchodzi kolejna zima. Czasami jest łagodniejszy, czasami nadchodzi później, a czasami, jak w tym roku zima, zostanie z nami na długo. Jego charakteru nie da się przewidzieć, można jedynie spodziewać się, że nadejdzie.

Wniosek 2: Ludzie są jak drogowcy – zima ich zaskakuje. Swoją drogą, myślę, że powiedzonko, które przywarło do drogowców to krzywdzący stereotyp. Także drogowcy, ja Was w wierzę! Ale w naturę ludzką w tej kwestii już mniej. Badania pokazują, że mamy tendencje do myślenia życzeniowego. Kiedy jest dobrze, to myślimy, że teraz może być tylko lepiej. I może i dobrze? Bo jakie to by było depresyjne widzieć nadchodzącą przyszłość w ciemnych barwach? Niestety, nasz „małpi umysł” nie jest przystosowany do globalnych kryzysów gospodarczych, tylko do życia na sawannie i współdziałania w grupie w celu poszukiwania pożywienia. Dlatego właśnie takie myślenie życzeniowe przysparza nam samych kłopotów.

Wniosek 3: Kryzys to okazja – wielka wyprzedaż. Jeżeli się do niego odpowiednio podejdzie i przygotuje to na kryzysie, można się mówiąc wprost dorobić. Wszystko wtedy tanieje, ludzie wyprzedają swój majątek, bo nie stać ich na jego utrzymanie. Kredyt robi się droższy i mniej dostępny. Giełda idzie mocno w dół. Wartość pieniądza spada (ze względu na rosnącą inflacje wynikającą z interwencji rządu). Ale żeby móc w ten sposób spoglądać na kryzys, trzeba mieć gotówkę. Cash is the king jak to mówią i chyba muszę się z tym zgodzić.

Ale to są moje wnioski i pomysły. A najlepszy pomysł to „własny pomysł”. Dlatego nie wiele skorzystasz, zapoznając się z tymi wnioskami czy nawet wnioskami o wiele mądrzejszych niż ja ekspertów w tej dziedzinie, jeżeli nic z tą wiedzą nie zrobisz i nie wyciągniesz własnych wniosków.

Jak to zrobić? Pisać! Po prostu. Zapisuj to co widzisz i obserwujesz. To co się dzieje, to jak się czujesz, to jakie masz wnioski i dlaczego tak myślisz. Już samo spisywanie myśli, spowoduje pewne zmiany w twoim myśleniu. Zmiana bez działania jest niemożliwa. Nie wystarczy, że powiesz sobie w głowie „Tak, tak, to bardzo mądre. Faktycznie facet ma racje. Też tak zrobie”. Aby się zmienić, trzeba fizycznie zacząć działać.

Dlatego chciałbym Ci zaproponować trzy dobre nawyki, które przygotują Cię na kolejny kryzys. Właśnie teraz jest najlepszy moment, aby zacząć je wdrażać. To dzisiaj masz najwięcej motywacji, właśnie dostałeś motywującego kopa w dupę i dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, masz energię i chęci żeby coś z tym zrobić. Zrobić coś, aby ta sytuacja się już nie powtórzyła. Z czasem się rozleniwisz i nie zrobisz nic, a zima znów Cię zaskoczy. Właśnie Ciebie.

Nawyk 1: systematyczne i AUTOMATYCZNE oszczędzanie

Zacznijmy od absolutnych podstaw. Oszczędzać powinieneś zawsze na tak zwaną „czarną godzinę” czy „gorsze czasy”. Zwłaszcza wtedy kiedy jest dobrze (jest hossa i dobra koniunktura, jak przez ostatnie 12 lat). Jestem pewny, że to wiesz i że to żadna rewelacja dla Ciebie. Tylko jakoś tak Ci nie wyszło, nie było z czego odłożyć pieniędzy, kilka razy zapomniałeś to zrobić, a może były jakieś ważniejsze wydatki? Zgadza się?

To najlepszy przykład na to, że wiedza nie wystarczy, trzeba działać.

Jeżeli chodzi o ten nawyk, to zdradzę Ci mój sekret. Są dwie kluczowe zasady. Wcale nie oczekuję od Ciebie, że będziesz sumienie wydawał w każdym miesiącu mniej i na koniec skrupulatnie odkładał jakąś sumkę na poczet oszczędności. To bardzo trudne i mało komu się udaje. Mnie się nie udawało prawie nigdy. Dopiero te dwie rzeczy zmieniły moje nawyki związane z oszczędzaniem:

a) najpierw płacę sobie,
b) robię to automatycznie.

To są dwie najlepsze rady z dziedziny zarządzania finansami, jakie mógłbym dać komukolwiek. Na czym polegają?

„Najpierw płać sobie” oznacza, że nasze oszczędności są w pierwszej kolejności, nie ostatniej! Kiedy dostajemy pensję czy inny dochód to najpierw odkładamy, a potem dopiero płacimy kredyt, rachunki, robimy zakupy – najpierw płacisz sobie! Jesteś najważniejszy dla siebie, nie twój bank czy dostawca prądu.

To raz, a dwa, jestem przekonany, że gdy zabraknie Ci 100 zł na opłacenie rachunku za prąd to na pewno coś wymyślisz. Być może oszczędzisz na zakupach albo dorobisz gdzieś te 100 zł. A gdy zabraknie Ci 100 zł do Twoich comiesięcznych oszczędności, to co zrobisz? No właśnie! Nic. Dlatego płać sobie najpierw!

Zasada „rób to automatycznie” jest jeszcze ważniejsza! Jeżeli masz coś wyciągnąć z tego artykułu, to wyciągnij właśnie to. Nie licz, że będziesz robić przelewy sam, to kiepska strategia.

Nie ukrywajmy, odkładanie części przychodów, zwłaszcza kiedy nie ma się ich za dużo, to dość bolesne doświadczenie. Nie ma nic przyjemnego w tym, żeby pożegnać się z czymś co możemy mieć dzisiaj, w zamian za coś co być może otrzymamy za parę, parędziesiąt lat (kiedy przyjdzie ten gorszy okres). Dlatego, jest spora szansa, że Ci się nie uda, jeżeli będziesz polegać tylko na sile własnej woli.

Zrób sobie przysługę i ustaw po prostu przelew automatyczny. Jeżeli dostajesz pensje pierwszego dnia każdego miesiąca, to na drugi dzień miesiąca ustaw automatyczny, powtarzalny przelew na konto oszczędnościowe. Uwierz mi, zaboli raz, ale potem nie będziesz tego nawet odczuwał.

Wiesz co jest w tym fajne? Wiedząc, że zapłaciłeś sobie, resztę możesz wydać bez wyrzutów sumienia.  Zrobiłeś już to co trzeba.

Tutaj dodam, że przynajmniej na początku, kwota nie ma większego znaczenia. Możesz zacząć nawet od 5 zł.

Ja tak właśnie zaczynałem! Dosłownie odkładałem 5 zł od każdego przychodu. Dzisiaj to już parę, paręnaście tysięcy co miesiąc. Po prostu z czasem zwiększasz tą kwotę dostosowując ją do swoich przychodów. Najlepiej, aby kwota przesyłana na konto oszczędnościowe stanowiła około 10%-30% twoich przychodów – oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie abyś oszczędzał więcej – zwłaszcza po tym, jak twoje podstawowe wydatki są zaspokojone. Przy okazji? Wiesz ile potrzebujesz co miesiąc aby żyć godnie, ale bez przesady? Warto znać tą liczbę, po powyżej niej, wydawanie więcej pieniędzy nie uczyni nas bardziej szczęśliwy. Zamiast tego, lepiej je odłożyć na gorsze czasy aby ich brak nie uczynił nas nieszczęśliwymi.

Nawyk 2: Pisanie dziennika

Sporo ludzi, gdy słyszy „pisanie dziennika”, to myśli, że chodzi o taki włochaty pamiętniczek, z serduszkiem na okładce i kłódką, w którym piszemy o tym, kto się w nas kocha.

Nie widzę w tym nic złego oczywiście, ale nie o to mi chodzi. Pisanie dziennika to bardziej proces formułowania myśli i rozumienia tego, co się dzieje z nami i wokół nas. Pisanie nadaje strukturę naszemu myśleniu. Tak jak ja, muszę dość mocno usystematyzować moje myśli, pisząc ten artykuł, aby był dla Was zrozumiały, tak Ty doprecyzujesz swoje myśli spisując je.

Dlaczego jeszcze pisanie jest ważne? Posłuchaj co ma na ten tematu do powiedzenia Tim Ferriss. Tak, ten od 4-godzinnego tygodnia pracy. Tim jest moim osobistym mentorem (aczkolwiek nie znam go osobiście) i uwielbiam jego pracę, dlatego mogę być lekko stronniczy, ale myślę, że warto go posłuchać:

Jak pisać dziennik? Wybierz pasującą Ci formę, może to być aplikacja (ja używam Grid Journal), papierowy notatnik, aplikacja do notatek typu Evernote czy Google Keep.

I po prostu zakładaj nowy wpis regularnie – każdego dnia.

U mnie najlepiej sprawdza się odpowiadanie codziennie na zestaw pytań, który od czasu do czasu zmieniam. Dzisiaj to takie pytania:

  • jak się dzisiaj czuję?
  • jaki trudny wybór podejmę dzisiaj?
  • jak uporałem się z podjęciem trudnego wyboru wczoraj?
  • co zrobić dzisiaj w związku z tematem dnia? (technika, o której opowiem kiedyś)
  • ile wydałem wczoraj i ile zostało mi na ten tydzień?
  • co chce zrobić dzisiaj, aby dać światu coś wartościowego?
  • za co jestem dzisiaj wdzięczny?
  • jakim doświadczeniem się wczoraj delektowałem i dlaczego było dla mnie miłe?

Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś zaczął od jednego pytania, np. „Co dzisiaj czuję”, albo „Jakie wnioski płyną z dzisiejszego dnia”?

Nawyk 3 – wyciąganie i zapisywanie lekcji

Ten nawyk, to dosłowne stawanie się coraz mądrzejszym. Polega na zadawaniu sobie pytania „Co z tego wynika?”, zwłaszcza w obliczu trudnych dla nas sytuacji.

Przyjrzyj się sytuacji. Jeżeli straciłeś na giełdzie, zapisz sobie dlaczego tak się stało, co mogło to spowodować i co możesz zrobić następnym razem inaczej.

Rzucił Cię partner? Postąp tak samo. Zapisz dlaczego i co z tego wynika.

Dam Ci ciekawy przykład z życia osobistego. Zawsze przykładałem dużą uwagę do urodzin. Swoich, ale także cudzych. Uważałem, że to takie święto danej osoby i w tym dniu należy, w jakimś sensie, pokazać, że nam na jubilacie bardzo zależy. Dlatego bardzo starałem się, by urodziny moich bliskich były wyjątkowe. Problem polegał na tym, że oczekiwałem tego samego, a może nawet i więcej dla siebie.

Nie tak dawno temu, w dzień moich urodzin, obudziłem się. Mój telefon miał dla mnie może dwa, może trzy SMSy z życzeniami od znajomych. I tyle. Złapałem doła. Zapomnieli?

Po popołudniu chciałem zawieźć autobusem rower do serwisu. Kierowca autobusu nie wpuścił mnie do środka, bo stwierdził, że nie będzie miejsca na wózek, mimo, że to był duży autobus z dwoma przegubami i miejsca na wózki było sporo. Poczułem ogromną złość. „Jak on może mi to robić w moje urodziny!”, „Co to ma być! Przecież dzisiaj moje święto!”. Powtarzałem to sobie idąc kawał drogi z rowerem na piechotę i wrzałem z wściekłości.

Wiem, wiem 😅. To śmieszne, sam się z tego dzisiaj śmieje. Co zrobiłem? Usiadłem w lesie, włączyłem dyktafon i zacząłem sobie nagrywać, to co się stało i co o tym myślę. Bardzo szybko doszedłem do wniosku, że moje nastawienie do moich urodzin generuje sporo cierpienia. Wystarczy, że ktoś ze znajomych zapomni o moich urodzinach (a to jest nieuniknione – jesteśmy tylko ludźmi), albo kierowca nie wpuści mnie do autobusu i dzień, który miał z zasady przysporzyć mi radości, zmienia się w emocjonalną gehennę.

Stwierdziłem, że tak nie może być, że nikomu takie myślenie nic nie daje – ani mi, ani światu, ani moim bliskim. Sprytnie odwróciłem zależność. Stwierdziłem, że moje urodziny to święto moich bliskich. To okazja dla mnie, żeby im podziękować za to, że są w moim życiu. To szansa, żeby zabrać ich na kolacje i spędzić z nimi wszystkimi więcej czasu. Nie szansa na życzenia, uwagę, pochwały i prezenty. W ten sposób, nie mam żadnych oczekiwań od świata i innych, więc nie bardzo mogę się zawieźć. Mam za to oczekiwania do samego siebie – to dzień, w którym dziękuję moim znajomym. No mam wpływ i w sumie daje mi to ogromną radość. W ten sposób zyskują wszyscy, moi znajomi, świat i ja.

Czy wpadłbym na to, gdybym nie zadawał sobie pytań i nie spisywał/nagrywał moich przemyśleń? Kto wie, ale myślę że nie.

Jeżeli w jakiś sposób to co Ci przekazałem zainspirowało Cię i chciałbyś coś zmienić, to teraz jest na to najlepszy moment. Oto propozycja konkretnych działań, które możesz podjąć:

  • dodaj teraz w swoim banku przelew automatyczny z dowolną kwotą na oszczędności, zaraz po dniu, w którym dostajesz wypłatę. Nie możesz teraz tego zrobić? Ustaw przypomnienie „dodaj przelew automatyczny”.
  • Ściągnij aplikacje Grid Journal na telefon (niestety dostępna tylko na iOS) – lub Google Keep na androida i zrób nową notatkę „Czego się dzisiaj dowiedziałem?”

Jak zwykle, zapraszam do słuchania podcastu Przez Nawyki do Celu, a jeżeli spodobał Ci się ten artykuł, podziel się nim z kimś – zrobisz mi wielką frajdę!

Na koniec, wielkie podziękowanie dla Zuzanny Wieteckiej za korektę tekstu.

Podcaster na PNDC. Ambasador nawyków. Startupowiec. CEO i Founder kilku firm. Kocha trudne wybory dla łatwego życia. W wolnym czasie buduje relacje z bliskimi i oddaje się grom video. Kocha rozwój jako drogę, nie efekt.

Czytaj dalej

Ile czasu buduje się nawyk?

Ile czasu buduje się nawyk? Założę się, że słyszałeś/aś nie raz, że nawyk buduje się 30 dni, albo 21 dni? Niestety, prawda jest trochę inna. Sam...

Aplikacja stoic. – aplikacja idealna?

Stoic to niezwykła aplikacja. To chyba najbardziej kompletna aplikacja do budowy zdrowych nawyków, rutyn czy poglądów jaką widziałem. Mimo że nazwa...

Szukasz ciekawych materiałów o „dobrej zmianie” siebie?