fbpx
Dołącz do nas
Słuchaj na

Życie z ADHD – moja diagnoza i leczenie – Dzień 1

Zostałem zdiagnozowany na zaburzenia hiperkinetyczne, czyli tak zwane ADHD. W tym artykule opowiem Ci, jak do tego doszedłem, jak to jest mieć ADHD i co z tym robię. Artykuł ten może Cię zaciekawić, jeżeli w swoim życiu też odczuwasz bardzo często, jak nie ciągle napięcie – które nie wiadomo skąd płynie, ale każe Ci robić i działać praktycznie ciągle.

3 dni temu dowiedziałem się, że mam ADHD. Podejrzewałem już wcześniej u siebie, że coś jest na rzeczy. Problemy ze skupieniem, trudności w koncentracji, rozbiegany umysł. Taki klasyk przy ADHD. Ale każdy lekarz po drodze (i psycholog) mówił „nie no, nie masz ADHD raczej”.

Od przeszło 10 lat leczę się na terapii (z przerwami) i u lekarzy na coś, co się ładnie nazywa Zaburzenia depresyjno – lękowe – mieszane. W klasyfikacji ICD-10 kod F41.2. Początek był bardzo trudny, bardzo. Parę pierwszych lat tej choroby (bo chyba inaczej tego nazwać nie można) było trudne. Później, dzięki terapii, pracy nad sobą, a i w pewnym momencie też i lekom, jakoś poszło i generalnie dzisiaj mam się za całkiem normalnie funkcjonującą, zazwyczaj całkiem szczęśliwą osobę.

Ale coś mi nie dawało spokoju. Coś było jeszcze nie tak. Nie czułem już lęku, nie miałem apatii typowej dla depresji. Chciało mi się działać. Tylko trochę za często i za bardzo. Szybko traciłem cierpliwość i często się frustrowałem.

Wtedy jak i dzisiaj czuję ciągłe napięcie, przymus robienia, działania, ruszania się, zmiany, bodźców. Na zewnątrz widać po mnie, że bardzo łatwo się irytuję, frustruję, że nie mam cierpliwości. I tak jest, czekanie 5 minut na autobus? Zapomnij, wole iść na drugi przystanek i ryzykować, że się spóźnię. Zatrzymać się na żółtym świetle i czekać na zielone? Zapomnij, gaz do dechy, przecież zdążę! Nie nadążasz za moim tokiem myślenia? Kurde, ja nie mam czasu Ci tego tłumaczyć, jak nie rozumiesz, to nie rozumiesz, ja nie mam czasu. Czas, czas, czas i ciągle mam go za mało. Dziwne, że żaden terapeuta czy lekarz nie zauważył u mnie oznak ADHD…

Aż sam, trochę zmuszony przez okoliczności, trochę dzięki wewnętrznej ciekawości postanowiłem się zbadać. Znalazłem lekarza kilka miast ode mnie, który diagnozuje dorosłych na ADHD, bo to nie takie proste. Diagnoza trwała parę tygodni, w tym czasie mieliśmy trzy spotkania po godzinie, na której wypełniałem testy i spowiadałem się ze swojego życia: ile miałem związków, jak się kończyły, czego się nauczyłem, jakie miałem urazy itd. Do tego musiałem przynieść świadectwa szkolne: z podstawówki i liceum, opinie pedagogów z pierwszych klas. Zanim przeszliśmy do ADHD, lekarz musi zdiagnozować wszystkie inne choroby współistniejące, co jak się okazuje, jest bardzo powszechne, rzadko ktoś ma tylko ADHD w wieku dorosłym, bo to ADHD po prostu przekłada się na inne aspekty psychiki. I tak u mnie zdiagnozowano wspomniane wcześniej zaburzenia depresyjno-lękowe oraz zaburzenie osobowości chwiejno-emocjonalnej typu impulsywnego (pisząc to, zdaje sobie sprawę, że pożegnałem się z pracą na etacie, a co tam, to i tak nie dla mnie!). To pierwsze żadnym zaskoczeniem nie było, aczkolwiek to drugie już tak.

Dodatkowo zdiagnozowano u mnie uzależnienie od alkoholu (które już od paru lat nie piję i też o tym mówiłem w podcaście). Tez żadne zaskoczenie, chociaż tutaj należałoby wiele dopisać. Bo alkohol był moim lekarstwem na napięcie wynikające z ADHD, nieświadomym. Czyli jest to tzw. uzależnienie wtórne. Można powiedzieć, że, nie jestem uzależniony od substancji, tylko od sposobu radzenia sobie z pierwotną przyczyną, w tym wypadku napięciem generowanym przez ADHD. Niestety, klasyfikacja ICD nie odróżnia takiego uzależnienia i stawia moja przypadłość na równi z alkoholizmem. Ale my nie o tym tutaj. My o napięciu.

Napięcie. Straszne kurestwo z tego napięcia. Teraz rozumiem skąd moje problemy socjalne w przeszłości. To i tak cud, albo zasługa pracy nad sobą, że mam dzisiaj przyjaciół i znajomych. Wyobrażasz sobie funkcjonować w świecie, w którym każda mała rzecz, prośba znajomego, kolejka w sklepie, wolno działający internet, czekanie pod sklepem na znajomego (właśnie to robię, pozdrawiam Paweł! Na szczęście mogę pisać w tym czasie ten artykuł) to przeszkoda na drodze do jedynej ulgi, jakiej możesz zaznać? A tą ulgą jest ciągłe robienie, osiąganie, realizowanie, odhaczanie. Taki głód dopaminowy. Ciągły.

Zresztą, w moim zrozumieniu ADHD to właśnie jest ono niczym innym jak dysfunkcją w produkcji dopaminy (i noradrenaliny). Czyli hormonu „nowości rezultatu” tudzież „motywacji”. Hormonu, który nas motywuje do działania i pojawia się nie wtedy, kiedy wszystko jest ok i robimy coś zgodnie z jakimś porządkiem, ale tylko wtedy kiedy jest jakaś nowość rezultatu. To dopamina odpowiada za to, abyśmy szukali nowych sposobów na realizacje naszych wewnętrznych pragnień.

Działanie dopaminy świetnie jest wytłumaczone w książce „Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz„. Polecam, jeżeli ten temat Cię interesuje. Po krotce dopamina na przykład odpowiada za ekscytację kiedy poznajesz nowego, potencjalnego partnera romantycznego. Ale kiedy już minie faza zakochania, to dopamina się nie wytwarza, no, chyba że poznasz kogoś nowego… Dopamina, wbrew obiegowej opinii nie jest hormonem szczęścia, jest bardziej hormonem napięcia i motywacji do działania. To taki prądzik, który nas czasami przyjemnie, a czasami nieprzyjemnie motywuję do zrobienia czegoś.

Co dalej? Dostałem leki. Straterra (amoksetyna). Czyli lek drugiego wyboru, niestymulujący, w porównaniu do ogólnie stosowanego metylofenidatu (pochodnej amfetaminy). Ma on mi podnieść, w dłuższym czasie, poziom noradrenaliny w mózgu, tym samym spowodować, że objawy ADHD ustąpią. Terapie zaczynam dzisiaj. Jestem ciekaw jej skutków. Pierwsze efekty powinny się pojawić za parę tygodni.

Tak dzisiaj wygląda moje biurko. Idealnie oddaje stan w mojej głowie. Zobaczymy za parę miesięcy.

Tym artykułem chciałem zacząć pewną serię. Niewiele widzę w internecie „spowiedzi” ludzi dorosłych z ADHD. Moim zdaniem, przez to wiele osób może nigdy nie zrozumieć „czemu czują ciągłe napięcie”. Świadomość, nawet u lekarzy, tego schorzenia jest po prostu bardzo niska. Mam nadzieję, że mój tekst uświadomi kogoś, kto być może boryka się sam z tym problemem i będzie pierwszym krokiem w jego lepszym życiu.

A Ty? Co myślisz o ADHD? Widzisz u siebie jakieś objawy? Zostaw komentarz, jeżeli chcesz.

Podcaster na PNDC. Ambasador nawyków. Startupowiec. CEO i Founder kilku firm. Kocha trudne wybory dla łatwego życia. W wolnym czasie buduje relacje z bliskimi i oddaje się grom video. Kocha rozwój jako drogę, nie efekt.

Dołącz do dyskusji

Czytaj dalej

Ile czasu buduje się nawyk?

Ile czasu buduje się nawyk? Założę się, że słyszałeś/aś nie raz, że nawyk buduje się 30 dni, albo 21 dni? Niestety, prawda jest trochę inna. Sam...

Aplikacja stoic. – aplikacja idealna?

Stoic to niezwykła aplikacja. To chyba najbardziej kompletna aplikacja do budowy zdrowych nawyków, rutyn czy poglądów jaką widziałem. Mimo że nazwa...

Szukasz ciekawych materiałów o „dobrej zmianie” siebie?